Na specjalne życzenie Emila.

Mam bardzo złe doświadczenia z przetwarzania truskawek na zimę, ale postanowiłam przełamać się w tym sezonie i zrobić dżem truskawkowy.

Tym bardziej, że prosił mnie o niego Emil, tolerujący jak na razie wyłącznie dżem z truskawek.

Na blogu ania-gotuje.blog.pl znalazłam przepis, który wydał mi się prosty i dostosowany do naszych potrzeb. Chodzi głównie o ilość i proporcje. Bo jak przepis zaczyna się od 1 kg truskawek, to moim zdaniem szkoda na niego czasu. Truskawki się zredukują w gotowaniu i raptem będzie tego dżemu aż dwa słoiczki.

Ania zaproponowała 4 kg truskawek i jest to ilość moim zdaniem słuszna.

Zatem składniki

  • 4 kg truskawek
  • 700 g cukru
  • 1 cytryna
  • 160 g żelfixu 3:1

Truskawki myjemy, usuwamy szypułki, wkładamy do dużego garnka i zasypujemy cukrem. Odstawiamy na kilka godzin, aż truskawki puszczą sok. Ja włożyłam garnek do lodówki na całą noc. Myślę, że jest to dobre rozwiązanie, tym bardziej, że w upalne dni truskawki pozostawione w ciepłej kuchni mogą się zepsuć.

Następnie gotujemy truskawki przynajmniej 2 h. Powstały sok można zlać do butelek, pozostawiając w garnku ok. 1/3 jego objętości. Ja pozostawiłam trochę więcej, a soku zrobiłam dwie niewielkie buteleczki. Sok wlewamy gorący, a później jeszcze pasteryzujemy go przez 20 minut.

W międzyczasie przygotowujemy sobie słoiczki, najlepiej je wyparzyć lub włożyć na kilka minut do piekarnika. Ja wyprażyłam słoiczki w piekarniku.

Po 2 godzinach gotowania wsypujemy żelfix, dodajemy sok z cytryny, mieszamy i gotujemy jeszcze 5 minut. Truskawki są mięciutkie, ale się nie rozpadają. Amatorzy całych owoców w dżemie mogą je wkładać do słoików w tej postaci. Ja musiałam się wzorować na ulubionym dżemie Emila (hmmm… z Biedronki), więc owoce musiały być dokładnie zmiksowane blenderem.

Tak rozdrobnione owoce przekładałam do gorących słoiczków. Tu cenna uwaga. Dobrze jest przygotować sobie solidną, kuchenną rękawicę i ręcznik papierowy do wycierania dżemu, który uciekł nam poza słoik.

Kolor dżemu przepiękny, taki głęboko czerwony, konsystencja właściwa, tzn. nie rozlewa się, ale też nie jest zbyt zwarty. Do tego kwaskowaty i niezbyt słodki.

Emil przyjął dżem z uznaniem. Soku już nie było po dwóch dniach.

Z podanych składników wyszło mi osiem słoiczków dżemu i dwie buteleczki soku, w rozmiarach widocznych na zdjęciu, czyli trochę ponad 200 ml oraz mała salaterka do bieżącej konsumpcji. Czyli jak dla mnie w sam raz.

Smacznego!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk

Powrót do góry