Poduszka

Z sową...


Poduszka


Pobita sowa.To było pierwsze skojarzenie Emila, kiedy pokazałam mu panel na poduszkę do jego pokoju. 


Jednak kawa w skrzydle, podeptany budzik, rozmemłana garderoba i otępiały wzrok to widok nas samych, zaczynających nowy dzień;)


Niby obraz jak po walce, ale tak naprawdę od takiego stanu zaczynamy codzienne zmagania z życiem...


Jak co roku po cichu cieszę się, że skończyły się święta i wszystko wraca do normalnego trybu. Zaczyna się nowe. Dla mnie początek roku to czas wyzwań. Nie czas realizacji postanowień,o czym pisałam wcześniej. Ale czas wyzwań, mozolnej pracy nad układaniem życiowego planu i wypełnianiem czasu jaki został mi dany. Były lata kiedy początek roku był dla mnie koszmarem i potrzebowałam wiele czasu, aby się rozruszać. Były też takie - kiedy do wszystkich zadań podchodziłam z entuzjazmem. Teraz nastały lata umiarkowane: nie ma takiego entuzjazmu jak dawniej - przez co wolniej się wypalam, ale też  nie ma przesadnego zniechęcenia i opieszałości. To umiarkowanie jednak nie jest jednoznaczne z rutyną. To raczej spokój dzięki któremu mogę wydajnie działać w różnych sferach życia. 


Wracając do poduszki, to moja pierwsza z paneli od Pana Andrzeja Ciećwierza z Dzianinowego Raju


Wcześniej szyłam czapki i kominy dla dzieciaków. Obłędne wzory i duży wybór dresówek. Zakupiłam kolejne, bo pomysły mi się tłoczą i przepychają...który zrealizować jako pierwszy.



Publikacja z 7 stycznia 2018
Więcej na temat: jajka, szycie, ptaki, poszewki, serce i dusza